Menu

Otwarte

Życie.. samo życie..

Sny

novembre

Dzisiejszej nocy śniło mi się, że.

Kochanek (ke???) przetrzymywał mnie w swoim domu, żebym zdała maturę. A ja miałam malutkie dziecko i chciałam wyjść, gdzie mi tam matura była w głowie.

Jak już wyszłam, okazało się, że jestem na plaży w Meksyku (albo w Trójmieście :P) (sąsiedzi polecieli do Mexico) i że pływam w morzu. Plaża była taka sobie, umówmy się. Jak na Meksyk, spodziewałam się czegoś większego

Na brzegu zaś stał mój mąż i usiłował mnie przekonać, że wózek inwalidzki po babci będzie akurat idealnym pierwszym fotelikiem samochodowym dla naszej córki, że wszystko się zmieści do samochodu i w ogóle o co mi chodzi. Strasznie na niego krzyczałam, żeby dotarło, że NIE. To nie jest fotelik samochodowy i młoda nie będzie w tym jeździć.

 

Rany boskie, pełnia jakaś czy co?

novembre
Śniło mi się dzisiaj, że byłam na poczcie. Wysyłałam list z dokumentami dla ubezpieczyciela.
Podałam pani w okienku kopertę wielkości zeszytu, a pani na to obdarzyła mnie zdegustowanym spojrzeniem i w zamian podała mi kopertę A4, tekstem, że tutaj w Szwajcarii nie składamy dokumentów na pół, tylko wysyłamy je w wystarczająco dużych kopertach...

Podświadomości, daj żyć ;-).
novembre
Najpierw musiałam opiekować się babcią. Byłam na jakimś wyjeździe integracyjnym, ale jednocześnie w domu babci i musiałam jej pilnować, bo słuchała tylko mnie. Miała ochotę na przykład po dachach chodzić, i ja musiałam jej to wybijać z głowy.
Potem chodziłam po ulicach Bazylei bez mapy, musiałam gdzieś trafić na oślep. Uwielbiam to uczucie.
No i na koniec, wizyta u onkologa, gdzie jeden podważa diagnozę drugiego, i że nie, nie mam raka wątroby. A ja dalej nie jestem pewna, któremu uwierzyć.

Może ten ostatni sen to podświadoma reakcja na wczorajsze wybory. Aczkolwiek jeśli teraz zaczną mi się takie sny, to ja dziękuję serdecznie...
novembre
W pracy znów kryzys personalny. Dwóch w tym tygodniu poleciało. Nerwowo rozglądamy się po sobie, entliczek pentliczek.

W domu małżonek przed chwilą wspomniał, jak to opowiedział koledze z pracy, że o mało co o pracę się z nim nie rozwiodłam, ha, ha, ha. Odrzekłam mu so far... i jakoś zamilkł. A ja niewinnie dodałam so good, że niby Bryana Adamsa tak lubię i mi się jego płyta przypomniała. Niech nie ma za dobrze.

We śnie natomiast dowiedziałam się, że za kilka dni umrę. Co dziwne, byłam bardzo spokojna na tę wiadomość, chociaż smutna. Przypomniałam sobie, jakim to ja żółtodziobem byłam w wieku lat siedemnastu i uświadomiłam sobie, że wtedy właśnie upływała połowa mojego życia. Przewinął mi się film przed oczami, co zrobiłam, czego nie zrobiłam, co chciałam jeszcze zrobić - i czego już nie zrobię.
I obudziłam się.

novembre
Śniło mi się dzisiaj, że prezes chciał, żebyśmy sprzedawali dzieci w naszych sklepach. Że będziemy je kserować, duplikować, i sprzedawać w hipermarketach.

Oraz znowu wrócił sen, w którym jadę windą i się w niej zacinam. Albo ona się psuje i będę spadać. Albo jadę nią w poziomie.
Pffff.
novembre
Śniło mi się, że mi się peruka zsuwała, bo miałam raka i mi włosy wypadły. Chyba za bardzo naoglądałam się plakatu na blogu Chustki (pozdrawiam!).
Drugi sen był o tym, że leciałam z młodym samolotem. Samolot się przechylił i się skuliłam na fotelu. czytaj: spałam z młodym, on się rozkładał, więc żeby się zmieścić, musiałam się skulić i jeszcze trzymać, żeby nie spaść :).
Aczkolwiek mąż twierdzi, że śnić podróż, to podróż ;).
No, do Malborka na szkolenie.
:D
novembre
Sen mój dzisiejszy:

Poszłam z mążem na wycieczkę. (Jak nie ja normalnie ale dobra). Po pagórkach chodziliśmy, dolinkach, zielono było, ładnie, drzewka, pola, milusio. Szliśmy od wschodu słońca do jego zachodu, i potem oczywiście ta pieprzona pełnia mi się wyśniła, bo też ją podziwialiśmy. Skończyliśmy wycieczkę w momencie, gdy mnie zachciało się wejść na jakiś balkonik, coś jak Julia od Romea. No, wybaczcie niestosowność porównania. Otóż weszłam na taras i podziwiam widoki, a tu zza tarasu wychyla mi się mój nieco demoniczny z wyglądu prezes i mówi: Ale pamiętaj! Jutro musisz być w pracy!

No to się obudziłam i poszłam do pracy, no bo co.

PS Ciekawostka ten spacer z mążem, od świtu do nocy, znaczy już się z nim naspacerowałam, tak?
novembre
Dzisiejszą noc sponsorował sen o tym, że ktoś mnie porwał i przetrzymywał w domu mojej koleżanki z podstawówki, Kaśki D. Dwóch porywaczy wzięło mnie na zakładnika przypadkiem. Chyba za wolno uciekałam. Prosiłam ich, żeby mnie puścili, bo przecież muszę na noc do domu wrócić, jeśli mam ich kryć. Wiadomo, jak się na noc w domu nie pojawię, to nie ma takiej ściemy ;). W końcu się obudziłam, w momencie kiedy już na kolanach z płaczem błagałam o wypuszczenie. Super wypoczęta, na kacu gigancie i niewyspana (ale za to jak ładnie męża na końcu ograłam, trzy bez atu przeze mnie kontrowane i jak ich pociągnęłam w te kiery...;-)).

Wczoraj śniło mi się zupełnie lajtowo, że pojechałam do jednego kolegi w odwiedziny, a okazało się, że on jest chory i rozmawialiśmy jak w więzieniu przez szybę, bo on zaraża i nie można inaczej. No i ja po to tłukłam się przez pół Polski, żeby z nim przez szybę porozmawiać... wielce zdegustowana się obudziłam.
novembre
Sny mam ostatnio obłędne.
1. Jestem w ciąży, ktoś mi podaje test pozytywny, a ja ryczę, nieszczęśliwa, że ja nie chcę.
2. Zdechłe psy to już norma. Muszę dobrze poguglać, śnią mi się często.
3. Dziś moja podświadomość (czy inna cholera odpowiedzialna za tę działkę) pobiła wszelkie rekordy. Byłam w obozie koncentracyjnym. Obóz nota bene był sklepem sportowym. Co nawet ma swój sens, bo dla mnie uprawianie sportu to najgorsze tortury są (no może poza brydżem i oglądaniem snookera).
Budzę się więc wypoczęta i rześka jak skowronek, po takich nocnych filmach. Zwłaszcza dziś, po tym obozie - ryczałam we śnie (pewnie ktoś kazał mi się zapisać na aerobik) - ale rano oczy miałam suche.

Jest na sali lekarz?
novembre
Sen miałam piękny dzisiaj.
W piękny, słoneczny dzień, wyskoczyłam z okna wprost do wody, do spokojnego jeziora, wylądowałam na plecach, kołysząc się łagodnie na falach. W czyichśtam ramionach, ale nie bądźmy dociekliwi. Zaskoczyła mnie ta sytuacja w pierwszej chwili, bo przecież ja nie umiem pływać! Ale skoro tak dobrze się kołysało...
Achhhh.
Cały sen był kolorowy i wyraźny, barwy nasycone, pogoda w nim piękna, powietrze przejrzyste, w oddali jakieś jachty widziałam i bulwar. Ach, Lazurowe Wybrzeże to było! Nawet we śnie wiedziałam przecież.

No cóż. Może się spełni niedługo.
novembre
Śniło mi się, że mąż dał mi papiery rozwodowe i że zaczęłam sobie organizować nową rzeczywistość: mieszkanie, szkoła dla młodego, dylematy, czy mi starczy kasy..

Rano opowiadam sen mężu mojemu, który na to rzekł:
- Ehhh te marzenia senne...
novembre
Nie ma to jak się wyspać w niedzielę. Najpierw oglądałam film do pierwszej w nocy, a od piątej z minutami budziła mnie burza. ALE JAKA. W zasadzie skończyła się (chyba) przed chwilą. Trzaskało raz za razem, czarne chmury przetaczały się przez niebo. Nawet teraz minimalnie chłodniej jest.

I w związku z tą ulewą śniło mi się, że mi zalało mieszkanie (środkowe piętro:)) - były zacieki na tapecie w przedpokoju, po ścianach płynęła woda. Ja w płacz, bo co to będzie, jak ja to wszystko sama ogarnę, ale panowie, którzy przyszli naprawić zmywarkę, pocieszyli, że te zacieki to same znikną i tylko żeby podłogę wytrzeć i będzie git. No to wytarłam. Acha, jeszcze mąż na to wszystko wrócił do domu (wiadomo że jak potrzebny to go nie ma) i powiedział, że kupił samochód, granatową fabię, okazyjnie za 81 000. Nie zdążyłam obejrzeć we śnie tej fabii żeby sprawdzić, co też ona miała za te 81 patyków okazyjnego. Chociaż... jeśli klimę, to warto było :):).

A że moje sny się sprawdzają, to teraz czekam na pana od zmywarki. Ciekawe, czy będzie taki sam przystojny, jak w moim śnie.

;)
novembre
Piękne mam sny ostatnio.
Po pierwsze, śniło mi się już parę razy, że przeglądałam się w lustrze i widziałam siebie w długich włosach (od piętnastu lat mam krótkie), gęsta grzywa, włosy mocne, grube, no, jednym słowem cudo.
Za sennikiem: długie i piękne : pomyślność, dobrobyt.

Drugi sen, dzisiejszy, ach, jakbym ja chciała, żeby się spełnił :). Mianowicie mieszkałam w Sopocie, spacerowałam po plaży i odniosłam wrażenie, że było to moje główne zajęcie ;):).
novembre
Ze snów luzik, śniło mi się, że miałam przestawić samochód i ktoś nas porwał, tzn. wyciągnął spluwę i zabronił wysiadać. Piotrek był dużo młodszy w tym śnie i na szczęście spał w foteliku. A ja się bałam zaryzykować (niedaleko była winda) żeby nas nie zastrzelił i tak siedziałam jak ta nimota.
novembre
Śniło mi się dzisiaj, że miałam łysinę. Normalnie miałam włosy, nagle pomacałam się po głowie i odkryłam, że mam łysy jakby pierścień głowy o szerokości ok. 4-5 cm. I na czubku znowu włosy. Pomyślałam sobie we śnie, że Boże, faktycznie ta prostownica szybko niszczy włosy, ale żeby aż tak?


Drugi sen, jaki niedawno miałam, opowiadał o tym, że Tatę zabrali do szpitala, a ja postanowiłam pojechać tam za nim i sprawdzić, czy żyje, bo jeśli nie żyje, to jego łóżko stoi niepościelone i jeszcze ciepła pościel leży na wierzchu, to ja się wtedy w tę ciepłą pościel wtulę.

Poza tym notorycznie śnią mi się robaki, zęby, a to wyjęłam Piotrkowi (i stwierdziłam, że takie ładne, już bez lapisu, to mu włożyłam z powrotem), a to ja nie miałam któregoś zęba z przodu (Dziewczyna bez zęba na przedzie, Kazik).

Może naprawdę trzeba uciec do puszczy, jeść dziką marchewkę i mieć w nosie cały ten zgiełk.
novembre
Mieszkalam w domu na stancji. Dom mial z metr szerokosci i moze c ztery dlugosci. Mieszkalam na pietrze. Stary ceglany klocek.
Wlasciciele mi wymowili mieszkanie, wiec zamieszkalam w tym samym miejscu na waleta u kolegi z pracy. Spokojnie, nawet we snie mowilam, ze ja spie na wersalce. Poszlam do wlascicieli porozmawiac. Wlasciciele mieszkali w domu mojej babci w radomiu. Najpierw nie chcieli otworzyc, ale nie ze mna te numery bruner. Wpuscili mnie do duzego pokoju, ja patrze, a tam dzieci fruwaja. Kilkulatki. Chodza nie po samej scianie, tylko 20 cm od niej, po suficice (ale go nie dotykajac). Wlasciciele, mloda para, jakas starsza kobieta i ktos jeszcze przepraszali za te dzieci, ze takie niesforne i w ogole ze to taki psikus dla mnie.. Obudzilam sie i mialam wrazenie, ze harry portier mi sie snil, acz nigdy go nie czytalam i nie ogladalam nawet ;).
No to teraz wrozki i czarownice, tlumaczyc mi prosze.
Tylko niech mi zadna nie pisze, ze tesknie za wlasnym mieszkaniem, bo nozki z dupki...
novembre
Bylam na wycieczkowym statku.
Wielkim, kilkupoziomowym.
Statek wplywal do portu, musial przeplynac pod jakims dachem? wiaduktem? Nie wiem.
Oczywiscie zahaczyl i zaczal tonac.
Wszyscy zaczeli uciekac.
Na dole stala mama w pozie oczekiwania.
Corki oczywiscie zeszly na dol i na rozkaz kapitana i mamusi :) zaczely wyrzucac za burte zaslony, ciezkie story. Bo, jak wiadomo, jak sie wyrzuci za burte ciezkie rzeczy, to statek nie zatonie.

W pewnym momencie kapitan mnie zapytal:
- A ten twoj Krzys to jakas wielka milosc czy taki tam?
- Alez kapitanie! On jest jedyny na cale zycie!
- To ratuj swojego krzysia!!

Szosta.
Komorka wygrywa melodie numer dwanascie.
Pomylke imion moge kapitanowi ostatecznie wybaczyc..
novembre
Zeby mi sie snily.
Ze mialam takie brzydkie i nierowne (odezwala sie ta co ma usmiech z hollywood;)) i ze jednego sobie wyjelam a potem musialam pamietac, zeby mi dentysta wstawil.
I kolega jeden mi sie snil. Ze potrzebowal mojej pomocy. On zawsze mi sie sni jak faktycznie potrzebuje mojej pomocy.
Jakby nie mogl zadzwonic.
novembre
Snilo mi sie, ze wyjezdzalam do Irlandii do pracy. Nie kojarze meza ani dziecka, sma jechalam.
Jeszcze sie cieszylam, bo Brat tez jedzie do Irlandii, on bedzie w Cork, ja w "Irlandii", to bedziemy sie odwiedzac.
No.

Leci w przyszla sobote.
novembre
Snilo mi sie cala noc, ze bylam w pracy, ukladalam jakies ciezkie rzeczy.
Obudzilam sie taka zmeczona, ze nic tylko dzien wolnego na zadanie brac.

;)

© Otwarte
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci