Menu

Otwarte

Życie.. samo życie..

novembre

Trzynaście stopni za oknem i leje. Nie trzydzieści, trzynaście! Jak miło założyć na siebie wreszcie jakieś ubranie, inne niż luźna sukienka.
Rano kurs przedszkole - siłownia - fizjo - przedszkole, trochę zmokłam, trochę postałam na przystanku w oczekiwaniu na autobus. Przyszłam do domu, rozgrzałam się kieliszkiem truskawkówki Soplicy i wzięłam się do roboty. Odkurzyłam, umyłam podłogi i stwierdziłam, że w sumie mogłabym wrócić na przystanek, postać parę minut, żeby przestygnąć ;).
Młody poszedł na popołudnie do szkoły, a ja mam ugotowane, posprzątane, prania się robią. Pogoda nie zachęca do spacerów, można więc sobie poleniuchować.

W związku z pojawieniem się na wadze łazienkowej nowego układu cyferek, dziś wieczorem robię sobie domowe spa. Tatuś (jeszcze o tym nie wie!) położy córunię spać, przeczyta fafnaście książeczek o bałwanku i świętym Mikołaju, a ja wskoczę do wanny. Maseczki kupione, puder aloesowy czeka od wakacji właśnie na ten dzień! :), do tego jakaś książka. Umówmy się, to mi się po prostu będzie należało!

Poza tym co. Odliczam (jeszcze trzy i pół tygodnia! :)) do przylotu Najlepszej z Kadrowych. Mamy dwie wersje jej pobytu u nas: aktywna, jeśli przyleci z towarzyszem, oraz bardziej leniwa i plotkarska, jeśli przyleci sama. Zobaczymy, która dojdzie do skutku, tak czy inaczej doczekać się nie mogę. Przy okazji zrobiłam też listę rzeczy do przywiezienia i zamawiam różne drobiazgi na jej adres. Jak zawsze ;).

Młoda już wydobrzała, środę sobie odpuściłyśmy, ale dzisiaj już każda z nas poszła do swoich placówek. Gorączka mignęła jeszcze w poniedziałek w nocy i tfu odpukać, nie wraca. Panna szaleje jak zwykle, znaczy, zdrowa.

Jutro wybieram się na Flohmarkt, pardon, pchli targ z ubrankami i zabawkami dziecięcymi. Po posezonowych porządkach Ida została z niemal całą szafą pustą. Trzeba dokupić zwłaszcza spódniczki i sukieneczki, bo przecież jak w chłodny dzień próbuję jej założyć spodnie, to jest awantura. Spodnie nie są dla księżniczek.
Wybieram się też do Niemiec na swoje zakupy ubraniowe, ale kiedy, to się jeszcze okaże. Jutro ma padać, tak jak dziś, więc nie jestem przekonana, czy w ogóle będzie mi się chciało ruszać cztery litery z domu.

Póki co herbata, internecik i chwila dla mnie.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • nell.77

    Hohoho kolezanko! Dalas czadu przy piatku. :)

    A macie tam tez targ staroci? Wiesz, cos jak ten na Kole w Wawie?

  • gania76

    U nas 20 stopni, ale to też miła odmiana po trzech miesiącach upałów :)
    Gratuluję układu cyferek! Też muszę nad tym popracować...
    Uściski!

  • novembre

    Nell77, mamy sklep ze starociami, się to nazywa www.jägerundsammler.ch/images.php i jest jakieś 200 metrów od mojego domu. Bardzo lubię tam zaglądać, bo miewają np puzzle nówka sztuka 2000 elementów za 5 franków. Albo masę filiżanek albo kufli, drewniane krzesła żywcem wyjęte z domu mojej babci i masę innych rzeczy. Idzie najbardziej podoba się akwarium, na szczęście nie jest na sprzedaż :).
    Gania77, fajnie, że już wróciłaś, cały sierpień czekałam na notkę, byłam ciekawa wyprawy do Włoch ;). Oraz dzięki za gratulacje :).

© Otwarte
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci