Menu

Otwarte

Życie.. samo życie..

novembre

Zmęczona jestem tak, że chce mi się płakać. Prosto z przedszkola pojechałyśmy z Idą na zakupy do Weil am Rhein, czyli do Niemca tuż za granicę. Daleko nie jest, ale tramwajem z przesiadką chwila schodzi. Zakupy tylko takie najbardziej potrzebne, a i tak ledwo się zmieściłam ze spożywką w moją zakupową torbę. W drugiej torbie jakieś moje kosmetyki, prezent na sobotni kinderbal, prowiant, bo oczywiście piciu i bułecke. Oraz nagroda, bo żeby mi cholera nie uciekała z wózka, obiecałam jej nagrodę za dobre sprawowanie. Dziecko na miejscu, zakupy spokojnie zrobione, prezent tani jak barszcz, same plusy.
W drodze powrotnej, skoro panienka zasnęła, a ja miałam przy sobie list od yves rocher, no i po drodze było, prawda, podjechałyśmy jeszcze i do nich. Zrób zakupy za dychę, a dostaniesz tyyyyyle gratisów!. Zrobiłam zakupy za trzy dychy, ale tyle było promocji i tyle potrzeb nagle... Wiadomo.
A propos zmęczenia, to po prostu ręce mnie bolą i ramiona. Trzeba przeorganizować tę domową logistykę zakupową.

Znalazłam ostatnio fajne ogłoszenie o pracę. Szukają kogoś z czterema językami, plus komputer, plus chęć  do pracy wieczorami i w weekendy, no żywcem pode mnie pisane. Napisałam ten pieprzony list motywacyjny, wysłałam wszystko i... następnego dnia rano dostałam odpowiedź, że miło, że dzwonisz, ale nie ma nas w domu. Nie pasujesz do nas profilem i twoje dane nie zostaną zachowane w naszej bazie. Pewnie też mają swoje rodo. Oraz życzą mi szczęścia w dalszym szukaniu pracy. No, ja ich też ;/.

I tak to sobie żyję beztrosko i bezpracowo. Do pracy nikt mnie nie chce, do maca będę overqualified, na inne stanowiska nie mam szans, bo nie jestem nativem, od biedy sprzątanie wchodzi w grę, albo wykładanie chemii w migrosie. Co nie byłoby takie głupie skądinąd, bo może bym wreszcie trochę schudła. Sprawdziłam, ile ważyłam rok czy dwa lata temu - przez ten czas przytyłam 5 kilo i schudłam 6, można mi gratulować. Za miesiąc wesele brata, a ja schudłam uwaga uwaga (to dla tych, co nie są tak biegli w odejmowaniu) kilogram. I nawet żadne spanxy mi nie pomogą, bo te w moim rozmiarze leżą na mnie jak z przeproszeniem majtki, nic nie obciskają, a takie rozmiar mniejsze nie chcą za wuja pana wejść na moją rzyć. Czarownie. Ale spoko, sukienki jeszcze nie mam, ale dowiem się, skąd Nosowska bierze swoje kreacje a la wór na ziemniaki, i będzie gites.

Za trzy tygodnie do Polski, ale nawet to nie poprawia mi humoru.

Wszystko do kitu ;/.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • nell.77

    :* dzien sie skonczyl. Jutro bedzie nowy. Nie poddawaj sie! Jestem z Toba.

  • mylum

    nie szukaj pracy przed wakacjami, bo jeszcze Cię uziemi na miejscu ;)
    na schudnięcie w moim przypadku najlepsza się okazała nadczynność tarczycy, żarłam półtora razy tyle i chudłam ;) na drugim miejscu plasuje się grypa żołądkowa, hehe ;)
    a jeszcze gorsze od zakupów z dzieciem w wózku są zakupy z dzieckiem, które właśnie wyrosło z wózka ;) to tak na pocieszenie, gdybyś zapomniała ;)

  • novembre

    Mylum, Ty mnie nie dobijaj z tymi zakupami!! Młody w okresie powózkowym był już wożony skodą, więc nie było problemu z zakupami. Proces rekrutacji tutaj trwa i trwa i trwa, u męża ostatnio było super szybko, w 4 miesiące od pierwszych rozmów do otrzymania umowy i złożenia wypowiedzenia w nowej firmie. Normalnie piorunem :D.
    No i właśnie przydałaby się jakaś żołądkówka czy coś, ale jak na złość, nic (złego diabli nie biorą, powiedziałby mąż).
    Nell.77, dzięki :*

  • mylum

    słyszałam w internetach, że niektórzy stosowali sobie tasiemca na odchudzanie ;) młodą zostawisz w placówce opiekuńczo-edukacyjnej i śmigniesz na zakupy :) tambylcy czują się południowcami, że to tak trwa-i-trwa-i-trwa ta rekrutacja? mąż zadowolony (jeszcze) z nowej pracy?

  • novembre

    A nie nie nie, oni tutaj po szwajcarsku poukładani, tu wszystko trwa, bo oni chcą powoli a dokładnie. Jak robią remont ulicy to szlag trafia, bo 500 metrów w rok, no ale zrobią raz a porządnie i wystarczy na sto lat. I oni tak ze wszystkim, urzędy, banki, zawsze.
    Mąż zadowolony, póki co, to już dwa tygodnie ;). Chciał jutro pracować z domu, ale mu coś źle skonfigurowali i musi jechać do pracy, no jakże mi przykro ;p.

© Otwarte
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci