Menu

Otwarte

Życie.. samo życie..

novembre

Pięć dni do Wigilii, trzy do wyjazdu. Nawet Ida odlicza. W niedzielę powiedziałam jej, że jeszcze pięć nocek i jedziemy, a ona zrozumiała, że już, jak tylko zje kolację. Zatem zjadła kolację i pojechała do kąpieli... i w ryk. Ona chce do babci i ona chce do babci, teraz, zaraz, już! Niedziela wieczór, nie ma za bardzo atrakcji do zapewnienia dziecku o tej porze, oprócz wizji pójścia spać, ale to docenia się w starszym niż trzy lata wieku. Na szczęście na poniedziałek zapowiadali opady śniegu, więc udało mi się odwrócić jej uwagę od jazdy do babci. Co nie zmienia faktu, że odlicza, zostały już trzy paluszki. Tęskni.
I wciąż nie wiemy, o której godzinie ruszamy. Wysłałam odwołanie do szkoły w sprawie wolnego piątku dla Piotrka, i jeszcze czekamy. Jeśli nie, to cóż, jak co roku, młody rozchoruje się na ostatnich lekcjach i tyle. Chociaż naprawdę wolałabym ruszać o 6 rano niż o 12. Ehhh.
Miałam się nie denerwować, kortyzol mi wyszedł za wysoki, za dużo stresu podobno. Ciekawe, od czego, niech pomyślę.
A propos myślenia, to (uwaga, uwaga, nie zdarza się to często), przyznałam rację mężowi. On twierdzi, że pojedzie sam i nie potrzebuje mnie za zmiennika. Na początku tłumaczyłam, że w razie czego, że szybciej, że to, że tamto... Przestałam. I tak będziemy nocować gdzieś po drodze. Poza tym, ja będę miała na głowie Idę, która po 10 minutach spyta, czy jesteśmy już na miejscu, po 20 zacznie płakać, Jurek będzie się wściekać, że chce mieć ciszę i spokój, a ja będę jako ten kwiat lotosu, oczywiście, bo kortyzol. No i jak w połowie drogi Jurek stwierdzi, że on by się może przespał, a ja poprowadzę, to ja będę super hiper mega wypoczęta, prawda. No więc, chce jechać, niech jedzie. W końcu to tylko dwa razy siedemset kilometrów, parę godzin korków w Niemczech i pewnie niewiele lepiej na polskich bramkach. Chyba, że z okazji świąt, będą tak witali emigrantów, że otworzą ;p.
Postanowień noworocznych nie robię, bo co z tego, że robiłam, skoro życie postanowiło mi pokazać, co ja sobie mogę postanowić. Aż się boję sobie postanowić dożyć do następnego sylwestra.
Prezenty spakowane, przynajmniej te kupione tutaj. Większość kupowałam przez polski, że tak powiem, internet. Taniej, parę szybkich klików, wir na koncie i tylko mama za posłańca chodziła na pocztę odbierać przesyłki. Ale blisko ma, a spoko, spacer jej się przyda.
Odkopałam ostatnio Rudolfa Czerwononosego i włączyłam dzieciom; Piotrek uwielbiał jako dzieciak. Zaczęli oglądać obydwoje, Idka po parunastu minutach odpadła, ale Piotrek obejrzał całość, czym mnie szczerze ubawił. Ale, jak twierdził, bardzo lubił i lubi Rudolfa, więc dlaczego miałby go nie obejrzeć? Bo ma już prawie 15 lat? Co to za argument, tatuś ogląda królika Bugsa, więc o co chodzi.

No to co, kochani. Jakby co, to mnie proszę skremować, przeszczepić, co tam się komu przyda, bo jakoś czarno widzę tę podróż. Ale jak to mówił któryś z mędrców, pasmatrim, uwidim.
Wesołych Świąt!!

 

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • gania76

    Dacie radę! Oby tylko pogoda nie zaszalała, ale jak patrzę na prognozy, to raczej będzie się ocieplać w naszym kawałku Europy, niestety (białe święta znowu tylko w TV obejrzę). Wszystkiego dobrego, wesołych i spokojnych Świąt!

  • novembre

    Tak, na piątek zapowiadają +7 i deszcz, w święta +10. Śnieg był w poniedziałek, dobrze, że zdążyłam zrobić Idzie zdjęcie ;).
    Wesołych, wzajemnie! :*

  • mylum

    to ja trzymam dziś cały dzień za udaną podróż i cierpliwości życzę wszystkim :)
    No a przede wszystkim miłych, spokojnych Świąt, dużo dobrego jedzonka i odpoczynku,odpoczynku, odpoczynku (przed drogą powrotną ;))

  • novembre

    Teściowa napisała, że ona się bardzo boi tej naszej jazdy, bo wariaci jeżdżą, a droga daleka itp. Balsam na moje nerwy normalnie ;/.
    Spakowani, naszykowani; za chwilę młody wróci ze szkoły, zjemy i ruszamy. Kciuki się przydadzą ;).
    Wesołych Świąt!!

© Otwarte
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci