Menu

Otwarte

Życie.. samo życie..

novembre
Wczoraj.
Piotrek zaczyna lekcje 9:30, ale poprzedniego wieczora zapowiada, ze chciałby iść godzinę wcześniej, spotkać się z kumplami.
Do Jurka jest wersja: z koleżanką.
Prosi, żeby obudzić go wcześniej, bo on musi wziąć prysznic i jeszcze skoczyć do sklepu.
Po kwiatki.
Yyy... urodziny... no, coś w tym stylu. Prawie.
Kupuje 10 czerwonych róż (w komplecie), jedną zostawia Idzie, bo wiadomo, daje się nieparzyste.
Z 9 różami idzie do szkoły - godzinę przed czasem.

Dzisiaj.
Młody dostał 4,5 z klasówki z biologii. Bardzo ładnie, pochwaliłam go, podobno trudne było, a umówmy się, cieszą nas wszystkie pozytywne oceny. Klasówka była z metod antykoncepcji, omówienie, wskazania, przeciwwskazania, wskaźnik Pearla, takie tam. Nudy.
Wrócił ze szkoły, gadamy, opowiada mi, jak mu minął dzień. 
Poruszam temat bierzmowania; jego rówieśnicy w Polsce w tym lub przyszłym roku przystępują do bierzmowania, jego to ominie na miejscu, ale jeśli chce, mogę się dowiedzieć w Polskiej Misji Katolickiej w Bazylei, czy przygotowują i przeprowadzają (bo chrzty i komunie owszem). Piotrek dopytuje, do czego jest to potrzebne, czy ewentualnie może przystąpić później, tak sobie myśli na głos i w pewnej chwili słyszę:
- ...bo w sumie to nie wiem, ale może Vanessa kiedyś chciałaby wziąć ślub kościelny...

Tak, tak. Mój syn od wczoraj ma status na facebooku: w związku.
 
 
 
 
 
 
Ratunkuuuuuuuuuuuu!

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • mylum

    to się będzie działo :)
    dobsz, że chociaż fejs jest do podglądu młodzieży :)

© Otwarte
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci