Menu

Otwarte

Życie.. samo życie..

novembre

Poszłam do lekarza, bo tu mnie strzyka, tam mnie łupie, wiecie, jak to jest; wiek zobowiązuje. Z prawej strony pod żebrami. Dr google mówi: woreczek. (albo rak, aids lub toczeń). Lekarz mówi: woreczek. Pani przyjdzie na usg, obejrzymy. Na usg... nic. Obejrzała mi wszystkie podroby, swoją drogą, przyzwyczaiłam się, że jak idę na usg, to oglądamy dziecko, a nie kamienie. Dziwne uczucie. Trzeba się przestawić. No ale, jakie kamienie. Woreczek pusty. Podroby ładne, nerki, trzustka, nic tylko wystawiać na allegro. Lekarka myślała, myślała, no bo jak to tak, bez diagnozy wypuścić pacjenta, skoro boli, a nic nie ma (oprócz hipochondrii, ale tę najtrudniej zdiagnozować; trzeba najpierw wykluczyć wszystkie schorzenia; jak widać jestem na początku tej drogi). I wymyśliła, że nerwy. Nerwobóle, w sensie. Lecą od kręgosłupa pod żebrami do przodu i bolą. Zwłaszcza, że od ciepłej kąpieli się poprawia. Dała przeciwbólowy na noc i skierowanie na rehabilitację. Podobno nawet jest niedaleko ośrodek, gdzie w jednej sali wykańczają matki, a drugiej, żeby było do rymu, dziatki. Zadzwonimy, zobaczymy.
Chociaż chyba trzeba głowę zacząć leczyć, bo właśnie postawiłam przed Idą mój kubek z herbatą, a sobie zostawiłam plastikowy kubeczek. Nic mnie nie zastanowiło, dopóki Ida nie powiedziała, ooo, mamy herbata! Eh.

Mąż mi na okoliczność lekarza podniósł ciśnienie, ale to dobrze, niskie mam, a kawy nie lubię; będzie mi się lepiej żyło. Otóż dostałam od niego garść porad, jak i co mam chodzić, siedzieć, ćwiczyć, ruszać się, zapisać na fitness ("gdybyś chciała w sobotę rano, to ja z Idą zostanę" "- w soboty rano to ty miałeś na wycieczki rowerowe jeździć, nie wypominawszy..."; poza tym, dziękujemy ci, o wasza wspaniałomyślność). Oraz moje ulubione - w samochodzie oparcie pionowo. Pomijam, że samochodu nie mamy i jeździmy raz na kilka tygodni na zakupy, a ja nie jestem taksówkarzem z chorobą zawodową, ale. Kiedyś, jak padł na korzonki, lekarka doradziła mu, żeby oparcie prosto i blisko (brawo bezpieczeństwo). Kurna, osiem miliardów ludzi na świecie i tylko mój mąż tak siedzi. A nie, przepraszam, jeszcze kiedyś na Mazurach widziałam takiego gościa, miał z 80 lat i denka od musztardy w okularach. Łokcie przy kierownicy, nos niemal na szybie. No, to nie jest źle, jest ich dwóch. Tamten pewnie też trafił na tę lekarkę.

Zaczęłam uprawiać sąsiedzką wymianę dziecięcą. Raz któraś weźmie moje, raz ja mam w domu przedszkole. W środę miałam pierwszą godzinę samotności, i oboże, co robić? Tyle planów, tyle możliwości... Obejrzałam zaległe ucha prezesa i czas się skończył. Ale co tam, dobre i to.

No to co, herbata stygnie, miłego weekendu Wam wszystkim.

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • mylum

    mnie kiedyś pobolewanie w prawym boku usiłowano połączyć z wyrostkiem, ale skończyło się na zapaleniu przydatków i tygodniu na ginekologii z antybiotykami wprost do żyły ;) i jeszcze dali na wynos... no a nawet nie pomyślałam o ginekologu tylko internistę męczyłam ;)
    wymianę dziecięcą popieram, fitness w sumie też, ale z drugiej strony rozumiem też jakby Ci się wcale nie chciało machać nóżką, w dodatku w sobotę rano ;) spacerki i rowerki też są dobre, poco zaraz się tak pocić ;)

  • novembre

    Mylum, no właśnie i wyrostek, i przydatki i wszystkie podroby obejrzane na usg i wykluczone. Pacjentka ściemnia. ;)
    Fitness.. już samo słowo jest baaardzo męczące i spociłam się od samego pisania. No co ja poradzę, męczyć się mogę sprzątając, spacerując z młodą, robiąc zakupy, ale skłony i przysiady to dla mnie tak bezsensowna czynność, że czuję się jak idiotka (a córa z offu: "wyżej noga!" żmija na mymłonie, no.)
    ;-))

© Otwarte
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci