Menu

Otwarte

Życie.. samo życie..

novembre

Wróciłam. Fajnie było, na luzie, tylko ten upał, niech go diabli. Tutaj od maja 30-35 stopni, w Polsce w sumie może tydzień był poniżej 30, poza tym dawało do pieca non stop. Ile można! I jeszcze straszą, że w Szwajcarii we wrześniu mają być upały. Bardzo śmieszne.

Przyzwyczajam się do dłuższych paznokci i szlag mnie trafia. Kosmetyczka powiedziała mi, że tak krótko, jak ja, nie można obcinać, bo cośtam. A ja, odkąd kazali grać na pianinie (czyli dawno temu w ubiegłym tysiącleciu), paznokcie obcinam niemal do mięska i tak ma być. Teraz mam ze dwa milimetry dłuższe i to są chyba ich ostatnie chwile. Brrr.

Młoda chodzi po mieszkaniu i cały czas powtarza: jesteśmy w domu! jesteśmy w domu! Oraz pierwszy raz widziałam, jak dziecko biegnie do babci z rozpostartymi ramionami, wołając: babcia! moja babcia! Obok szedł szwagier, syn drugiej babci; do drugiej babci wnusia bynajmniej tak nie biegła. Ciekawe, czy jej powtórzył ;p.

Jako, że są - jakżeby inaczej - 32 stopnie, usmażyłam naleśników i placków z cukinii z sosem pomidorowym. Młody pogardził, bo naleśniki okazały się z mąki pełnoziarnistej, a on by wolał z pszennej. No naprawdę, kto mu broni kupić i usmażyć? Francuski piesek się znalazł.

Z Polski przywiozłam kolejne 2 kilogramy, z tego dobrobytu się w końcu przewrócę i nie będę mogła wstać. Program naprawczy wdrażam, trzymajta kciuki. Ale weźcie, pierożków ruskich ulepiłam, zjecie? kotleciki, takie dobre, jajeczko sadzone? tylko dwa i to na bekonie! Po miesiącu zaczęła mi pykać wątroba. I nie, żebym aż tyle piła (ćśiii...). Doszło do tego, że, uwaga, uwaga, kupiłam sałatę. Ja, która sałatę zaczęła jeść jakieś trzy lata temu, wcześniej uważając ją za trawę. A teraz, proszę. Z podkulonym ogonem poszłam do stokrotki po paczkę mieszanki. Jak to się człowiekowi na stare lata w głowę coś robi...

© Otwarte
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci