Menu

Otwarte

Życie.. samo życie..

novembre

Panowie od naprawy okna spóźniają się już osiem minut! Ja przepraszam, ja nie po to wstałam o siódmej, żeby oni się spóźniali, no. Uszczelka odeszła mi od okna, i fruwa sobie, samotny biały żagiel.

No dobrze, a właściwie jeszcze lepiej, pan zadzwonił, że on jest przy mojej ulicy, ale numeru 208 to tu nie ma. Dał się jednak przekonać i poprowadzić, teraz opowiada mi dużo zapewne ciekawych rzeczy, ale cóż, w dialekcie...! Niemniej, już wiem, jak jest uszczelka: Dichtung!

Poza tym dzień zapowiada się intensywnie. Odebrać spodnie męża od krawca (pękły przy kieszeni, a ja maszyną nijak nie mogłam podejść, oddałam fachowcowi za jedyne 10 sfr), zanieść je do pralni, zrobić zakupy serowo-czekoladowe, puścić jeszcze kilka pralek - i suszarek - prania, co nieco uprasować, wrzucić do walizki to i owo, usiąść na niej, żeby się domknęła...

Startujemy jutro po południu. W Warszawie podrzucimy młodego do jego najlepszego przyjaciela, a same jedziemy pod Polskiego Busa, a właściwie pod Viki Busa, i spod PKiNu ruszamy do Radomia.

Żadnych latających drzew z konarami ja poproszę nie!

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • aa_ii

    To fakt, że człowiek uczy się na emigracji bardzo wielu słów, których w przeciwnym razie nie nauczyłby się raczej nigdy. Jedno z pierwszych takich słów, jakie tu (niestety) poznałam, to Ohrmielbe - w związku z wizytą u weta.

  • gania76

    Bawcie się dobrze :)

  • mylum

    miłych wakacji!
    pomachamy wam ze Skarżyska do Radomia :)

© Otwarte
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci